11 listopada spędziłam w W jak Wino w Tychach — miejscu, które od progu daje poczucie, że przyszło się na spotkanie, a nie na anonimową degustację. Mały lokal, półki zastawione winami z różnych stron świata, atmosfera, która od razu ustawia ton wieczoru.
Tego dnia, kiedy większość osób myśli o gęsiach i makaronikach, ja pojawiłam się tu na degustacji świętomarcińskiej. Zamiast klasycznej gęsi na stole stanął domowy pasztet — świetnie doprawiony i idealnie wpisujący się w klimat spotkania.
Plan zakładał wina świętomarcińskie, ale – jak to bywa 11 listopada – wszystko zostało wcześniej wykupione. Ostatecznie dostaliśmy zestaw butelek z różnych krajów, w tym jedno polskie, i finalnie wyszło to lepiej, niż się zapowiadało.
Zaczęliśmy od Winnicy Sandomierskiej PET NAT — muscaris w lekkiej, delikatnie musującej odsłonie. Dobre otwarcie na chłodny, listopadowy wieczór.
Potem Francja z Gaskonii: Domaine de Joy — świeżość, nuty roślinne, lekka struktura. Wino codzienne, ale dobrze postawione.
Największym zaskoczeniem była Mołdawia. Anya Novak — vioryca i floricica — aromaty ziół i kwiatów, w smaku pełniej i miękko, z dobrą równowagą. W ciemno nikt nie wskazałby tego kierunku.
Włochy to Quota 29 Menhir — susumaniello w bardziej stanowczej odsłonie: ciemne owoce, lekka goryczka, sporo energii.
Potem Portugalia: Encosta do Sobral Vinhas Velhas, czyli trincadeira, castelão i aragonês. Mocniejsze, mięsiste, z wyraźnym tanicznym szkieletem.
Z Francji wróciliśmy do czegoś prostszego — De Visu 223 Grenache Noir. Owocowe, lekkie, nieskomplikowane, ale przyjemne.
Na koniec Rioja — Real Agrado Crianza. Garnacha z tempranillo, klasyczna beczka, poprawnie i uczciwie.
Takie kameralne degustacje są najlepsze, bo szybko wychodzą poza to, co w kieliszku. Rozmawialiśmy o podróżach — o miejscach, które zostają w pamięci przez restauracje, wina i ludzi spotkanych po drodze. Ten rodzaj rozmów nadał wieczorowi rytm: trochę o butelkach, trochę o świecie, który dzięki winu otwiera się szerzej.
W jak Wino idealnie to wspiera. Kameralne, szczere, prowadzone z pasją, bez udawania. Miejsce, w którym można pić, rozmawiać i po prostu spędzić dobry wieczór. I właśnie dzięki temu kombinacja win, jedzenia i rozmów zagrała tu tak dobrze.

