Katowicki Klub Kolacyjny to wydarzenie, które udowadnia, że kolacja może być czymś więcej niż posiłkiem – może stać się spektaklem kulinarnym, w którym każdy zmysł odgrywa swoją rolę. Czwarta odsłona klubu, prowadzona przez Marka Furczyka, zabrała gości w podróż do czasów śląskich magnatów , odtwarzając smaki i aromaty, które mogły królować na stołach przemysłowej arystokracji.

Już na wejściu atmosfera zapowiadała wieczór pełen wrażeń – elegancka przestrzeń, muzyka w tle i opowieści Oli Oslislo o kuchniach pełnych smau. Każdy detal zdawał się być przemyślany tak, by wprowadzić gości w klimat kulinarnej podróży.

Pierwsza część kolacji, czyli bufet, była prawdziwą eksplozją smaków i dowodem na to, że tradycyjne składniki można podać w nowoczesnej, finezyjnej formie. Gęsi żołądek konfitowany z kaszą gryczaną i aromatycznymi liśćmi dębu był pełen głębi, a wiejski twaróg z czosnkiem w słonym bulionie urzekał kontrastami – kremowa delikatność spotykała się tu z wyrazistą, słoną nutą. Karp duszony w winie z pesto z kopru to natomiast ukłon w stronę staropolskiej kuchni, ale w wersji lekkiej i subtelne. Sekcja słodka nie ustępowała wytrawnym daniom – beza z mascarpone i konfiturą z owoców leśnych to klasyka w najlepszym wydaniu, a karmelowe banoffee z orzechami nerkowca było kwintesencją komfortowego deseru.

Menu degustacyjne – śląska tradycja w nowoczesnym wydaniu

Gdy na stołach pojawiło się amuse bouche – pasztet z kaczki na styl francuski – było jasne, że czeka nas uczta pełna wyrafinowanych technik i doskonałych produktów. Pasztet był aksamitny, głęboki w smaku i elegancki podano go w towarzystwie świetnego pinot noir. Potem gołąb, miękki i intensywny w smaku, świetnie komponował się z aksamitnym majonezem i aromatycznym grzybem.

Jednak to bisque z raków z małżem i esencją koperkową skradł show – intensywny, lekko słony, z nutą świeżości od kopru, był hołdem dla klasycznej kuchni francuskiej w połączeniu ze śląską tradycją.

Główne dania tylko podtrzymały wysoką poprzeczkę – mięso z daniela w połączeniu z brukwią, demi-glace z figą i ziołowym strudlem było finezyjne i niezwykle dobrze skomponowane. Sandacz i szczupak, podane z fume z kawiorem troci i warzywami okopowymi, to danie, które urzekało subtelnością i doskonałym balansem smaków.

Na koniec deser – ciastko ananasowe z trawą żubrową i miodem pitnym. Słodkie, lekko ziołowe, z subtelną nutą alkoholu – idealne zakończenie tej kolacji.

Czwarta edycja Katowickiego Klubu Kolacyjnego to wydarzenie, które zachwyca pod każdym względem – od atmosfery, przez doskonałą organizację, aż po niezwykle przemyślane menu. To nie tylko kolacja, ale także spotkanie z historią, sztuką kulinarną i ludźmi, którzy z pasją oddają się gotowaniu. Jeśli ktoś szuka wieczoru, który dostarczy nie tylko doznań smakowych, ale też kulturowych i estetycznych – nie przegapcie kolejnej klubowej kolacji.

Podobne wpisy