Po raz pierwszy w historii zlot winiarskiej blogosfery odbył się wirtualnie – jako WinoForum2020. Również po raz pierwszy wydarzenie trwało przez tydzień. Uczestnicy degustowali wina w zaciszu swoich domów. Zmusił ich do tego pewien szczep – szczep wirusa, który zasiał ferment w naszym życiu.
Podczas eventu mieliśmy okazję uczestniczyć w panelach degustacyjnych:
– Kalifornia – prowadził Tomasz Prange-Barczyński
– Wina z wulkanów – prowadził Maciej Świetlik
– Brunello di Montalcino – prowadził Tomasz Prange-Barczyński
Merytoryczna wiedza prowadzących nie podlegała dyskusji. Przedstawione miejsca produkcji wina, prócz książkowych informacji o nich, zawierały wiele wtrąceń z prywatnych doświadczeń prelegentów.
Jedną z rzeczy organizacyjnych, która moim zdaniem powinna ulec zmianie, jest ta sama data i godzina panelu Wulkanicznego i Brunello. Ten, kto zamówił wina na oba panele, musiał decydować, który będzie oglądał na żywo.

Najwięcej emocji wzbudziła w blogerach degustacja win z francuskiej sieci Carrefour. Wysłane próbki, zapakowane w istnie laboratoryjne probówki, mieliśmy poddać analizie sensorycznej w ciemno. To najlepsza zabawa dla winopijcy! Lista win zawierała 21 pozycji – Silesii Wine udało się trafić 9 z nich.
Podzielone na 6 kategorii obejmowały: wina polskie, białe, różowe, czerwone, słodkie i ekologiczne.
Pochwalimy się że wszystkie wina z czerwonej kategorii – Château Picon Bordeaux Supérieur 2017, Badagoni Pirosmani Semi-Dry Red 2018, Marqués de Cáceres Crianza 2015 – trafiliśmy bezbłędnie. Z pozostałymi już nie było tak kolorowo.
Metodą eliminacji wytypowaliśmy oczywiste dla nas strzały: Rata Road Marlborough Sauvignon Blanc 2019 – specyfika zapachu od razu przypisała próbkę pod właściwą pozycję na liście. Tropiki z silnie zieloną nutą nie mogły zaprowadzić nas gdzie indziej. Podobnie wytypowaliśmy Cono Sur Organic Pinot Noir – najjaśniejsze ze wszystkich wysłanych czerwieni, więc sugestia była klarowna. Kwasowość, której szukaliśmy – nikła i myląca, jednak biorąc pod uwagę wino marketowe (wykreowane do picia na co dzień i do tego z ciepłych stron), nie zastanawialiśmy się długo. Niestety, Srebrna Góra Srebrne Cuvée Blanc, również wytypowaliśmy szybko – odstawała od reszty, nieułożona i dzika. Wiele sporów przysporzyło wino – LaCave d’Augustin Florent / Campagnie Vinicole de Bourgogne Chablis 2018 – o nijakim charakterze, bez charakterystycznej mineralności. Jedynie kwasowość przekonała nas do postawienia na Chablis.
Wina słodkie – Maison Johanès Boubée Loupiac Château des Roches 2018 i LaCave d’Augustin Florent / MaisonJohanès Boubée Sauternes 2018 – niestety zamieniliśmy miejscami. Dlaczego? Loupiac pokazywał większą złożoność i głębię, i to w dobrej cenie (33,99zł), więc został przez nas wzięty za Sauternesa (49,99zł).
Mimo wcześniejszej krytyki białej Srebrne Góry, ich czerwień – Srebrna Góra Srebrne Cuvée Rouge 2019 – zdecydowanie zasługuje na uznanie, ze swym ciepłym, żywym owocem i nutką przydymienia.
Reasumując, zdajemy sobie sprawę, że wina marketowe traktowane są z przymrużeniem oka. Jednak w wielu sieciach można trafić na perełki i to w rewelacyjnych relacjach jakości do ceny. W tym wypadku zdecydowanie tego zabrakło.
Przyszłoroczne spotkanie winnej blogosfery mamy nadzieję przeżyć w starym stylu, czego nam i wam życzymy. Zdrówka!
